Lisan

Blog

Article m 72484907 2549556875091359 3533960895728189440 n28.11

Hayırlı czy Kara Cuma? Trochę poważniej o konsumpcjonizmie i religii w Turcji

Turcy uwielbiają zakupy. Kto choć raz odwiedził kraj Atatürka, ten nigdy nie zapomni barwnych targowisk, na których kupić i wytargować można wszystko, od chińskich zabawek i podrabianego Lacoste (tzw. “genuine fake”), poprzez miejscowe rękodzieło, nieziemsko pachnące przyprawy, wszelkie odmiany słodyczy, aż po stosy warzyw i owoców, które świeżością zawstydzają zawartość niejednego polskiego zieleniaka. Ustawione w linie bankomaty stróżują na skrajach ulic niczym kapliczki tajemniczych bóstw. Turcja to kraj promocji i miejsce, gdzie na raty kupić można nie tylko pralkę albo telefon, ale i spodnie czy pomadkę. W niedzielę łatwiej jest odnaleźć otwartą drogerię niż aptekę, a ze sklepów z akcesoriami wylewają się kolczyki, apaszki, bransoletki, pierścionki bądź… muzułmańskie chusty czy tespih[1]. Zgodnie z tradycją külliye, czyli kompleksów usługowych, szpitali, zajazdów i szkół budowanych dookoła co znaczniejszych meczetów, centra handlowe znaleźć można tuż obok, albo jak w przypadku meczetu Kocatepe w Ankarze, tuż pod miejscami kultu.  

Przyzwyczajonym do chrześcijańskiego podziału na sacrum i profanum śpieszymy z wyjaśnieniem, że w religii muzułmańskiej taka granica nie istnieje. Islam jest systemem kompletnym, dotykającym każdej ze sfer życia swoich wyznawców. Wszystko co wierny czyni, powinien czynić w imię Boga - stąd pochodzi być może znana niektórym formuła bismillah - w sposób, który...

czytaj więcej

© Lisan 2016 | Realizacja agencja interaktywna bloomnet

© LISAN 2016 realizacja agencja interaktywna bloomnet